Katarzyna Ryrych „Łopianowe pole”


Książka na Legimi


Katarzyna Ryrych jest diamentem na polskiej scenie autorów książek dziecięcych. Chyba każda z jej książek jest nagradzana. Ale nie to czyni ją diamentem. Ryrych ma wyjątkową wrażliwość, ale też pewien upór, aby pisać tylko i wyłącznie o tym, co ważne i pomijane w literaturze. Nie, nie – niech Wam się nie wydaje, że podejmuje tematy wrzucone do worka z nazwą „tabu”, czyli płciowość, seksualność, religia… Autorka „Wyspy mojej siostry” interesuje się losem wykluczonych. Wykluczonych przez chorobę, niepełnosprawność i biedę! Te właśnie tematy urastają w jej powieściach do rangi najważniejszych. Bardzo autorkę za to cenię. Nie jest dziś wcale modne pisać o biednych dzieciach, o brudnych dzieciach, o mocno upośledzonych. Nie jest też wcale proste o nich pisać! Katarzyna Ryrych pisze z wyjątkową czułością!


Adresatami „Łopianowego pola” są z pewnością dzieci młodsze – być może starsze przedszkolaki i uczniowie szkoły podstawowej. Jednak z powodzeniem odnajdą się też w tej książce dorośli, szczególnie Ci, którzy tęsknią za swoim dzieciństwem. Ciekawie prowadzi narrację autorka. Mamy wrażenie, że patrzymy okiem kamery – to tu, to tam. Na początku wątki wydają się dość luźno ze sobą związane i są to w zasadzie osobne historie kolejnych dzieci. Łączy je oczywiście podwórko otoczone starymi domami z czerwonymi dachami, podwórko, za którym rozciąga się Łopianowe Pole. Dzieci są mieszkańcami szarych domów. Co ważne, od południowej strony podwórko jest otwarte i stoi tam dom otoczony kamiennym murem. To dom Czarownicy. Na podwórku rośnie stara wierzba, stoi trzepak, a za krzakami bzu schowany jest śmietnik. Czy coś Wam to przypomina? Czy domyślacie się, o czym będzie ta książka?

Dzieci są tu wyjątkowe i dostrzega to nawet Czarownica, która ma już chyba ze sto lat: „Mam wrażenie, że czas się tu zatrzymał. Są [dzieci – dop. MM] dokładanie takie same jak sto lat temu… (…) Bawią się w Indian, grają w dwa ognie (…). I kochają zwierzęta”. Podwórko przy Łopianowym Polu zestawiane bywa z podwórkiem na strzeżonym osiedlu, gdzie drzewa są „maluśkie”, jak ocenia pani Stasia, a plac zabaw wiecznie pusty. Nie jest jednak celem narratora czy kogokolwiek piętnowanie nowoczesności. Nawet dzieci ze Strzeżonego zostają w pewnym sensie usprawiedliwione – dopadła je nuda wypuszczona z worka.


Wyjątkowość dzieci polega jednak nie tylko na tym, że potrafią się bawić z dala od technologii. Każde z nich zmaga się z cierpieniem – Magda ma niewidomą siostrę, Krecię, którą musi się opiekować, niejednokrotnie rezygnując z dziecięcych przyjemności, Szopen jest po prostu ogromnie samotny, nie gra tak dobrze w piłkę, za to dobrze gra na fortepianie, Brudny Harry Potter jest brudny, bo mieszka w miejscu, które za mieszkanie służyć nie powinno, chłopiec codziennie odprowadza swoje rodzeństwo do przedszkola, bo mama od rana pracuje w Zieleni Miejskiej. Jest jeszcze Jack Sparrow, który nosi na głowie chustkę, żeby zakryć łysą głowę i Najgrubszy, którego tata topi tęsknotę za morzem w kieliszku wódki. Świat dzieci przenika się ze światem przyrody. Każdemu z dzieci odpowiada zwierzątko, którego losy są podobne. Może pomyśleliście, że dzieci się żalą? Nic z tego! Dzieci jak to dzieci – psocą i wierzą w niestworzone historie! Raz im się wydaje, że weterynarz, dr A. Kula to prawdziwy Drakula, potem sądzą, że Czarownica zorganizowała u siebie sabat i że lata na miotle. Magiczność zdecydowanie przenika ten świat, jednak jest to dobra magia wypływająca z codzienności, z dobrych intencji, z pragnienia niesienia drugiemu pociechy otuchy i pomocy. Smutek miesza się tu z radością, troska z pomocą, dramaty z poczuciem humoru. Nad wszystkim wisi ogrom ciepła i czułości.

Fabuła toczy się leniwie, bez zdecydowanych kierunków. Przyglądamy się wiosenno-letniej porze na podwórku przy Łopianowym Polu. Dlatego śmiało to powiem, Pani Katarzyno, chciałabym zobaczyć, co dzieci robią zimą, jak wygląda podwórko zasypane śniegiem, czy koty i dzieci nie marzną, czy dzieci zrobią karmniki dla ptaków, co u Czarownicy zimą… Proszę koniecznie napisać!!!

PS
(edit 23 lutego 2018)
Pewna Kasia z Krakowa bardzo prosi, żeby dopisać do tej recenzji co następuje: "w tej swojej recenzji "Łopianowego Pola" napisz DUŻYMI literami, że nie nadaje się do czytania dzieciom "na żywca". Najpierw trzeba przeczytać ze dwa razy w samotności, przepłakać i dopiero wtedy można". Słuszna uwaga!!!




Ilustracje: Grażyna Rigall
Oprawa: Twarda
 Stron: 127
 Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: AdaMada
ISBN: 978-83-7420-838-3

Komentarze