wtorek, 24 maja 2011

Astrid Lindgren "Przygody Pippi"


Uwielbiam serię „Z Biblioteki Wydawnictwa Nasza Księgarnia”! Ta cudna, aksamitna okładka, która sprawia, że książkę jakoś tak instynktownie się głaszcze… jak dobrego przyjaciela po ręce. W dodatku książki te zawsze są spore objętościowo, a to zwiastuje przecież dłuższą przyjemność:) Do tej pory wydano:

Grzegorz Kasdepke dzieciom
Agnieszka osiecka dzieciom
Poczytaj mi, mamo. Księga pierwsza

Właśnie wyszły kolejne tytuły, a wśród nich Przygody Pippi. To książka, która zawiera trzy tomy (Pippi Pończoszanka, Pippi wchodzi na pokład, Pippi na Południowym Pacyfiku) opowieści o dziewczynce imieniem Pippilotta Viktualia Firandella Złotomonetta Pończoszanka. Co za uczta!!! Mamy w domu pierwszą część i powolutku sobie z Martą czytamy. Ale tę pełną wersję połknęłam zupełnie sama! Dosłownie niemal – połknęłam. Mój niewyobrażalnie duży apetyt wziął się z faktu, że jako dziecko nie czytałam pozostałych dwóch części. Zwyczajnie nie było ich w bibliotece. Kiedy więc Przygody Pippi pojawiły się u nas w domu przed paroma dniami rzuciłam się na nie jak głodny na suchary.


Próbowałam jednak, w tej dziecięcej niemal egzaltacji nad ulubioną bohaterką, zachować trochę dorosłego spojrzenia. Jaka właściwie jest ta Pippi? Dlaczego tak a nie inaczej się zachowuje? Dlaczego tak fascynują się nią dzieci? Pippi jest przede wszystkim bardzo inna. Mieszka w Willi Śmiesznotce z małpą, Panem Nilssonem i cętkowanym koniem, a nie mamą i tatą… Ni z gruszki, ni z pietruszki wskakuje do rowu pełnego wody, rozmawia z kapeluszem, wałkuje ciasto na podłodze, wchodzi na dach, śpi z nogami na poduszce… Aa!! Ma też nadnaturalną siłę i skrzynię pełną złotych monet – te dwie ostatnie pozwalają jej zjednywać sobie ludzi, ale też pomagać. Pippi nie jest totalną wariatką. Umie zorganizować środek transportu i coś do zjedzenia, pamięta, aby w czasie deszczu okryć konia dodatkowym kocem i wyciągnąć łódź na brzeg jeziora. Choć lekceważy wiele reguł, które rządzą światem dorosłych (co sprawia, że przebywanie z nią jest tak miłe – w końcu można robić to, na co ma się ochotę), to jednak Pippi nie łamie wszystkich zasad! Zawsze pamięta o słabszych, pokrzywdzonych, sama też dba, by nikt nie był przez nią poszkodowany (nawet pan policjant).

No więc za co dzieci ją kochają? Chyba za to, że Pippi to synonim wolności. Może robić co chce i kiedy chce. Ci, którzy z nią przebywają, Tommy i Annika, także tej wolności doświadczają. Kiedy Annika pyta, czy może zjeść naleśniki palcami, Pippi odpowiada, że i owszem może zjeść palcami, ale ona osobiście woli ustami. Kiedy Pippi kupuje 18 kilo cukierków, dzieci nie tylko mogą wybrać, które warto kupić, bo są dobre, ale jeszcze zwyczajnie mogą się objeść aż do bólu brzucha.


Powrót do Pippi obfituje w wiele emocji, ale też i refleksji. Zbliża się Dzień Dziecka i tak sobie myślę, że warto wzbudzić w sobie to dziecko, które przed wieloma laty marzyło o tym, aby mieć sterczące warkoczyki, prosiło mamę o zrobienie na drutach dwóch kolorowych podkolanówek, malowało sobie piegi na nosie... Wzbudzić po to, aby poczuć przez chwilę, że zasady, w które tak idealnie się wpasowaliśmy, bo dorośliśmy, choć przez chwilę przestały nas krępować. To naprawdę fantastyczne uczucie!

Możesz kupić tutaj: Przygody Pippi 

Ilustracje: Ingrid Vang-Nyman
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 312
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wymiary: 16.5 x 21.5 cm
ISBN: 9788310120908
Przełożyły: Irena Szuch-Wyszomirska, Teresa Chłapowska

6 komentarzy:

  1. Ja przyznam się szczerze pokusiłabym się o audiobooka. Podobno Edyta Jungowska przeczytała Pippi rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ach, kto nie chciał być Pippi albo przynajmniej nie marzył o takiej koleżance? niektórym to zostało do dziś ;-)
    tak sobie niedawno rozmawialiśmy , nie do wiary się wydaje ,iż w siermiężnym PRL-u karmiono nas takim ideałem wolności ;-)))
    Cieszę się bardzo ,że wznowiono Pippi.Przy najbliższym wyjeździe z lasu do miasta ;-) też rzucę się na nią "jak głodny na suchara" ;-)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo ciekawe - zwrocila na to uwage Margareta Stromsted w biografii Astrid Lindgren - ze bezposrednio po ukazaniu sie Pippi dzieciom najbardziej podobal sie anarchiczny aspekt jej osobowosci. Dzieci obecnie zwracaja ponoc uwage na cos innego. Margareta zacytowala jednego ze znanych krytykow literackich, ktory opisywal swoje dzieciece doswiadczenie lektury Pippi - jego mama byla bardzo zmartwiona, bo w ogole sie wtedy nie smial. A jak moglem sie smiac - mowil - Byla calkiem samotna. Nic dziwnego, ze wymyslila sobie mame u aniolow i opowiadala z zapalem ze jej tatus jest krolem murzynskim. Nic dziwnego ze byla taka opiekuncza. Znalem te KOSMICZNA SAMOTNOSC... Ale lubisz ja prawda - pytala mama. - Kocham ja - odpowiedzialem....

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Innej Bajki - zwróciłaś mi uwagę, ze Pippi to nie sucharek, ale wyborny ptyś;)

    Hannah, jak zwykle Ci dziękuję za cenny komentarz i dopowiedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Pippi! Może sprawię sobie to wydanie jednotomowe? Też lubię tę serię.

    Tak przy okazji polecam rewelacyjny zbiór felietonów o Pippi autorstwa Jacka Podsiadły, które ukazywały się swego czasu w "Tygodniku Powszechnym" i zebrane zostały w tomie "Pippi, dziwne dziecko": http://lubimyczytac.pl/ksiazka/38363/pippi-dziwne-dziecko Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Snoopy, dzięki za cynk do książki Podsiadły. A to wydanie jest naprawdę wyborne. z Ilustracjami Ingrid Vang-Nyman (czarno-pomarańczowymi) jak Pan Bóg przykazał!

    OdpowiedzUsuń