czwartek, 25 października 2012

Małgorzata Strzałkowska "Zielony, Nikt i gadające drzewo"



Byłam bardzo ciekawa Zielonego i Nikta… przede wszystkim dlatego, że pierwsza część została obsypana nagrodami (Duży Dong 2009 w konkursie Polskiej Sekcji IBBY, Zielona Gąska 2009 w konkursie Fundacji Zielona Gęś im. K. I. Gałczyńskiego, Biały Kruk 2011 Internationale Jugendbibliothek w Monachium, a w 2010 roku Zielony i Nikt został także wpisany na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej). Pierwsze zdziwienie przyniosła forma tej publikacji. Jest to bowiem książeczka obrazkowa (z ilustracjami Piotra Fąfrowicza). A ja jakoś ubzdurałam sobie, że to powieść…:)

Kolejne zaskoczenie przyniosła treść tej opowieści. Małgorzata Strzałkowska jawi mi się głównie jako autorka żartobliwych wierszyków (Rady nie od parady) i krótkich, prostych opowiastek (Bajki mamy Wrony). Tu jednak pokazuje swoją filozoficzną naturę. Zielony i Nikt szukają… i to nie jakiejś tam zagubionej zabawki, ale swej drogi w życiu i rzeczy niemożliwych (gadającego drzewa konkretnie). Strzałkowska buduje swą historię na zasadzie powtarzalności, schematu – bohater wędruje w różne strony świata i wszędzie spotyka w zasadzie to samo, choć inaczej nazwane. Zielony i Nikt oczywiście odnajdują to, czego szukają – jak to zwykle bywa – tuż pod nosem.

Sensy tej opowieści bardzo przypominają mi Widłakowego Samotnego Jędrusia. W obu jest melancholia, poszukiwanie, tęsknota, ale i radość spełnienia. Trudno mi odkryć, jak sześciolatek przeżywa tego typu poważne, filozofujące książki – o czym myśli? czy rozumie? jak rozumie? Jednak – tego jestem pewna – warto im je czytać.

Możesz kupić tutaj: Zielony, Nikt i gadające drzewo 

Wydawnictwo Bajka 
Wymiary 205 x 285
Ilość stron 36
Oprawa twarda
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-61824-47-3

1 komentarz: