wtorek, 25 listopada 2014

Torben Kuhlmann „Niezwykłe przygody latającej myszy”


Książka Torbena Kuhlmanna magnetyzuje okładką. Niemal fotograficzna ilustracja przedstawiająca śmigło samolotu przyciąga oko. Kolorowe znaczki flag na blaszanym kadłubie zapowiadają przygodę. Dopiero po chwili dostrzegamy snop światła rzucony na małego śmiałka. To mysz (myszy mają dobrą literacką passę – klik 1, klik 2, klik 3). Mysz, która ma przytwierdzona do grzbietu zgrabne skrzydła. Otaczający scenę mrok sugeruje z jednej strony samotność, z drugiej – dziejące się z dala od światła, w zakamarkach, rzeczy niezwykłe. I jeszcze brzegi książki – stylizowane na obdartą, starą, wyciągniętą ze strychu knigę. A jak wiadomo – to, co ze strychu, zawsze jest cenne.

Torben Kuhlmann wchodzi do historii literatury jak się Charles Lindbergh, amerykański pilot, wdarł do historii lotnictwa. Odważnie i bez kompleksów. „Niezwykłe przygody latającej myszy” to jego praca dyplomowa (studia ukończył w 2012 roku) oraz debiut literacki.


Zatem rozpoczynamy tę lekturę od ilustracji, które śledzimy wpierw strona po stronie, delektujemy się detalami. Ponieważ historia dzieje się u początków XX wieku, tło jest tu adekwatne. Na obrazach odnajdziemy więc starą maszynę do pisania, dworzec w Hamburgu z maszynami parowymi, statki parowe, wnętrza starych miejskich zegarów. Możemy nacieszyć oko typografią – widać też fascynację autora projektami drukowanych liter.


Skromny, sztampowy tytuł wpierw wydaje się biedny wobec ilustracyjnego rozmachu. Jednak kiedy już wejdziemy w historie myszy i ona zdumiewa swoją mądrością. Kuhlmann zamiast opowiadać nam – fascynującą skądinąd – historię samotnego przelotu nad Atlantykiem Charlesa Lindbergha, postanawia opowiedzieć nam całą historię lotnictwa. A więc i tu rozmach, choć na dziecięcą miarę skrojony. W przygodach małej myszki mieści on bowiem wiele wątków – inspirację skrzydłami ptaków (tu konkretnie nietoperzy, które jak by nie było ptakami nie są ), potrzebę czy nawet konieczność szybkiego przemieszczania się (podróże „za chlebem” do Ameryki), fascynację wynalazkami – parą, kołami zębatymi, silnikiem… Rejestruje też nieudolne próby i niebezpieczeństwa, ale też determinację bohatera. Porażki małej myszy nigdy nie są porażkami naprawdę, zawsze stanowią początek czegoś nowego, są lekcją, z której wyciąga się wnioski na przyszłość.


Myszy udaje się w końcu przelecieć nad oceanem, a jej dokonanie staje się inspiracją dla innych. Między innymi dla małego chłopca, którym był – tu przymykamy oko – Charles Lindbergh. Inspirująca książka.

Mój syn kazał sobie przeczytać, aby na drugi dzień zabrać do szkoły, by pokazać kolegom. Ten jego gest wydaje się wystarczającą rekomendacją dla książki Kuhlmanna.

PS
Fajny film prezentujący książkę, choć po niemiecku:)




Możesz kupić tutaj: Niezwykłe przygody latającej myszy

Wydawnictwo: Wilga
Wymiary: 220 x 290 x 13
Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2014
ISBN: 9788328013070

1 komentarz:

  1. O, to musi być niezwykle ciekawa książka. Chcemy! ;-)

    OdpowiedzUsuń