czwartek, 3 grudnia 2015

Monika Krajewska „Mój młodszy brat”



Pewnie się domyślacie, książki o jakiej tematyce zdominowały nasze półki. Kiedy tworzyłam temat o niepełnosprawności w literaturze dziecięcej, nie sądziłam, że samej przyjdzie mi z niego korzystać. Ale stało się. Więc czytamy. Dla dzieci wyszukałam, wyszperałam, zdobyłam obrazkową książeczkę „Mój młodszy brat”. I to jest dla nas strzał w dziesiątkę:) Lektura zaczęła się niewinnie:
Mam na imię Zuzanna. Jestem już w pierwszej klasie… 
Aż do zdania…
…a młodszy brat Antoś jest w przedszkolu, ale innym niż moje stare przedszkole, bo ma zespół Downa… 
Wiecie, co się wtedy czuje i myśli? Stopień identyfikacji z bohaterami sięga zenitu. Przecież my też mamy w domu Antosia z zespołem Downa. Szybko przerobiłyśmy pierwszą stronę na naszą wersję rodzinną. Oczywiście musiałyśmy dodać jeszcze troje bohaterów i każdego krótko scharakteryzować. Było zabawnie! Cóż… tak właśnie tworzą się domowe książki! Namawiam Martę, aby dopisała swoją wersję do końca. Początek już ma. A może to ja kiedyś ją dopiszę?

Opowieść Krajewskiej ma swój trudny moment. To ten:
Jak twój brat ma zespół Downa to jest debil. Nie będę się z nim bawił, bo się nauczę robić brzydkie miny. 
Tak od razu z grubej rury autorka stawia nas przed kwestią odrzucenia innego. I wiecie – kiedy ma się dziecko zespołowe w domu – ten tekst boli. Tym bardziej kiedy dzieciom trzeba tłumaczyć, co to znaczy debil, co to znaczy, że ktoś ma zespół Downa (oczywiście wiedzą, co to znaczy; pytają o to, dlaczego może być w tym coś złego), dlaczego ten chłopiec tak powiedział. Zdumiewa mnie niewinność moich dzieci.

Główna bohaterka i narratorka przeżywa tę sytuację bardzo. I po dziecięcemu próbuje sobie z nią poradzić – najpierw radzi się starszego brata, potem w końcu rodziców. Opowiada o swoich lękach, że ktoś znów będzie przezywał jej Antosia. Z pomocą przychodzą dziewczynce dorośli. Przede wszystkim mądra wychowawczyni, która – mimo że w pierwszej chwili niesprawiedliwa wobec Zuzi – dokłada wszelkich starań, aby dzieci oswoiły się z innością dzieci upośledzonych. W tym celu organizuje też bal, który pomaga ostatecznie rozprawić się z problemem nawet Frankowi, który rzucił tekstem o debilu.

Książka Moniki Krajewskiej z pewnością wyrasta z jej osobistego doświadczenia. Autorka ma dwóch synów – jednego z zespołem. Dlatego jest tak cenna, tak realistyczna. Nie mamy jeszcze takich doświadczeń jak Zuzia. Spotykamy się z dobrym przyjęciem. Szczególnie w szkole córki i syna. Wszyscy bardzo się o niego troszczyli, kiedy był w szpitalu – wypytywali, okazywali nam wsparcie, modlili się… Zresztą wypytują do dziś. Szczególnie dziewczynki! Ale – na ile zdążył się już naczytać, choćby „Celi…” Anny Sobolewskiej – na pewno przyjdzie nam się zderzyć z odrzuceniem, z niechęcią i przezwiskami. Wierzę, że będziemy mieli wtedy na to dobrą odpowiedź. Myślę, że „Mój młodszy brat” staje się dziś dla nas nieocenionym źródłem inspiracji.



Ilustracje: Bogusław Orliński
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Media Rodzina 
ISBN: 9788372783646

5 komentarzy:

  1. Bardzo wzruszające. Dobrze, że pojawiają się takie książki i dobrze, że Pani pisze, bo to nie jest zbyt popularny temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Evik dzięki. Miałam zamiar usunąć, tylko nie miałam czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat natknęłam się na tę książkę w bibliotece w piątek. Od razu pomyślałam o Was! Następnym razem wezmę do wspólnego czytania z moim synkiem.

    OdpowiedzUsuń