środa, 28 września 2016

Aleksandra Cieślak, Dominika Czerniak „Piwnice. Zagadki spod podłogi”


Przez chwilę miałam okazję mieszkać w bloku. Ogólnie uważam, że to nie jest dla mnie miejsce do życia. W blokach czuję, że się duszę, bo bloki nie mają duszy:) Bloki są bezosobowe i beznamiętne. Ale jedyne co może uratować opinię bloków w moich oczach to piwnice. Tak, te mają swoje charakterki i właśnie tam objawia się ludzka kreatywność, pasje i życie po prostu.


Myślę, ze w ten sposób widzą też piwnice Ola Cieślak i Dominika Czerniak autorki książki-zagadki „Piwnice. Zagadki spod podłogi”. Książka to zbiór jedenastu wierszy będących zagadkami. Ola Cieślak, którą ja znam przede wszystkim z ilustracji, opisuje nam piwnicę, a przede wszystkim rzeczy, sprzęty, które w niej się znajdują, zaprasza jednocześnie, by odkryć, kto jest ich właścicielem. I tak przedmiot po przedmiocie dowiadujemy się o charakterach mieszkańców bloku.

Bela tiulu, szyfon w pasy,
złota lama, sztruksy, sztrasy.
Rolka gumki, złoty sznur,
koraliki, tektur zbiór.
Cztery paczki, w nich – guziki,
szpilki, bisior z Ameryki,
chiński jedwab i koronka. (...)
Kto gromadzi barwne szmatki?
Kto naszywa w kratkę łatki?
 Kto się za maszyną chowa
z nożyczkami? To…

Oczywiście trudne słowa zostają wytłumaczone na marginesach, a rym pozwala się dziecku domyślić, o jaki zawód w zagadce chodzi. Okazuje się, że mieszkańcami bloku są między innymi działkowiec, aktorka, podróżnik, złota rączka… Rozwiązania znajdujemy na ostatniej stronie zapisane pismem lustrzanym, co stanowi dla małego czytelnika dodatkową atrakcję.


Ilustracje Dominiki Czerniak są oczywiście bogate w szczegóły. Stanowią dopełnienie tekstu i zachęcają oko do skupienia się na dłużej. Ciekawe świata dziecko na pewno będzie dopytywało rodzica o niektóre tajemnicze przedmioty. Ilustratorka wybiera zgaszone, ale zdecydowane kolory, utrzymuje obrazy w harmonijnej kolorystyce, decydując się na dwie, trzy barwy.

Cieślak i Czerniak to interesujący duet. Jestem ciekawa, czy spod ich rąk wyjdzie jeszcze jakaś wspólna publikacja.

PS
Dziękuję uważnemu Panu Czytaczowi za zwrócenie mi uwagi na gruby merytoryczny błąd w moim tekście!





Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Dwie Siostry
ISBN: 978-83-64347-18-4

wtorek, 13 września 2016

Małgorzata Strzałkowska „Wielka podróż z abecadłem”


Abecadło – temat stary w literaturze dziecięcej i na pewnym etapie rozwoju dziecka – intensywnie wyzyskiwany. Przypominam tylko ten post w temacie. Małgorzata Strzałkowska – nadworna poetka maluchów – z alfabetem też mierzy się nie po raz pierwszy. Wystarczy wspomnieć jej „Alfabet z obrazkami” (ilustratorzy Anita Andrzejewska i Andrzej Pilichowski-Ragno) czy serię „ABC… uczę się” (Hachette). Podziwiam więc determinację autorki, która zmaga się z alfabetem na wszelkie możliwe sposoby. W ogóle podziwiam pracowitość i lekkość z jaką autorka tworzy „wierszyki łamiące języki”.

„Wielka podróż z alfabetem” to krótki wiersz. Pierwsze cztery strofy wprowadzają nas w sytuację – oto przybysz z obcej galaktyki postanawia zabrać ze sobą pamiątki z Polski. Przedmiotów jest tak dużo, że trzeba je jakoś posegregować – najlepiej alfabetycznie. Kolejne zatem strony i strofy to czterowersowe wyliczanki na daną literę…

agrest, Azor, astry, asy, 
alpinista i atlasy,  
album, anioł, astronauta, 
autobusy oraz auta, 
bułka, burak, bursztyn, beczka, 
bluzka, bocian i babeczka, 
bąk, baletki, bzu bukiety, 
bóbr, biedronka i berety… 

 i tak dalej…


Wiersz wykańczają trzy strofy referujące, jak też zareagowali koledzy z obcej galaktyki na nasze wspaniałości:) Tekst dopełniają ilustracje Piotra Rychla. O ile wszystkie przedmioty odmalowuje w swoim, charakterystycznym stylu, o tyle przybysz naprawdę jest przybyszem z jakiejś innej, stylistycznej bajki i ja nie umiem się do niego przekonać. Jakiś komputerowy koszmarek…


Rok szkolny się rozpoczął. Jeśli Wasze maluchy zabierają się właśnie za pierwsze litery alfabetu dość niechętnie – może książka Strzałkowskiej coś im pomoże, temat ociepli i rozweseli:)



Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Bajka
ISBN: 978-83-65479-04-4

poniedziałek, 12 września 2016

Klaas Verplancke „Mus jabłkowy”


Swego czasu ogromne wrażenie zrobiła na mnie książka „Zły pan”. Ojciec jest pokazany w tej książce jako potwór, który niszczy rodzinę, wyżywa się na matce-żonie, krzywdzi dzieci. Zastanawiałam się wówczas, czy pokazywać w literaturze dzieciom rodzica, którego ponoszą nerwy, który wrzeszczy i  w oczach dziecka z pewnością zmienia się w monstrum. W sumie dlaczego by nie pokazywać. W życiu mamy lepsze i słabsze momenty jako rodzice. Udawanie, że jesteśmy cacy wydaje mi się po prostu głupie. Nie wiem, jak wy, ale ja wpadam w szał i bywa, że mówię dzieciom nie to, co chcę i jak by należało. Dlaczego więc by się z tym nie zmierzyć, nie odkryć przed dzieckiem wszystkich kart i nie powiedzieć mu – wiesz, każdy tak czasem ma, że wpada w złość i staje się potworem. Ale po chwili wszystko wróci do normy. Nauczmy się z tym sobie radzić.


Odpowiada mi sposób, w jaki Klaas Verplancke, flamandzki autor i ilustrator, rozprawia się z kwestią rozwścieczonego rodzica. Nie usprawiedliwia go, ale też i nie potępia. Życie po prostu takie jest. Tata głównego bohatera, chłopczyka na oko w wieku przedszkolnym, jest fajny. Umie różne rzeczy – śpiewać w kąpieli i łapać zbłąkane sny. Ma też mocne mięśnie i ręce pachnące musem jabłkowym. Ale tata też ma na brodzie kaktusa, a jego uszy czasem przestają słuchać. No i te ręce, które tak pięknie, ciepło pachną, czasem potrafią ciskać błyskawice. Wtedy bohater woli poszukać innego taty. Tekstowi, raczej oszczędnemu, towarzyszą ilustracje, które dopowiadają. Ojciec ciskający gromy zamienia się w małpę, po prostu. Ale co ciekawe – autor nie żałuje także małego bohatera. I on pod wpływem złości na ojca się zmienia. Jego oczy Verplancke obrysował mocno ciemną kreską. W myślach chłopca pojawia się wściekłe „Głupi tata”. I nawet kiedy tata już się nie złości, a przygotowuje mus jabłkowy, chłopiec wciąż jeszcze się dąsa. Bo każdy ma prawo do złoszczenia się – i dorosły, i dziecko.

Słowo o ilustracjach – kolejne strony oddają nastroje bohaterów. Łagodne, zielone, żółte, pomarańczowe barwy przypisane są do tych chwile, które ojciec i syn spędzają na wesoło. Zaś barwy szare i odcienie granatu opisują nastroje oddalenia i złości bohaterów.


Książka ukazuje się w ramach serii „Polecone z Zagranicy”. Dwie Siostry zamierzają tu publikować pozycje, które podbiły serca dzieci na całym świecie. Wydaje się, że będą to też książki poruszające ważne i trudne problemy młodych.



Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Dwie Siostry
ISBN: 978-83-64347-45-0