czwartek, 2 lutego 2012

Czas na nowy regał...



A oto zawartość z bliska:

góra




i dół...

Zofia Beszczyńska "Moje najpiękniejsze bajki"

Nadal aktualny Zakładkowy konkurs!!


Recenzuje joangot!


Odkąd zaczęłam wprowadzać córeczkę w świat książek, poszukiwałam właśnie takiego zbioru baśni. Bardzo się cieszę, że książka wydawnictwa Arkady trafiła w nasze ręce, bo muszę przyznać, że straciłam już nadzieję… Powiecie, że przesadzam? Mam na półce kilka antologii bajek, które Julia otrzymała w prezencie i żadna z nich nie nadaje się do powtórnej lektury. Przeczesałam też dokładnie półki biblioteczne i nie znalazłam tytułu, który chciałabym zakupić, a uważam, że warto mieć w domu porządnie wydane i pięknie opowiedziane wersje klasycznych bajek braci Grimm i Charlesa Perraulta w jednym tomie. Moje najpiękniejsze bajki napisane przez Zofię Beszczyńską ujmują za serce. Wersje poszczególnych historii są dość obszerne, co nas cieszy, bo Julia wyraźnie oczekuje tekstów dłuższych i chętnie słucha opisów strojów i przyrody. Widzę, że samo zgrabne streszczenie kolei rzeczy przestało jej wystarczać. Znała większość baśni zamieszczonych w tym tomie, ale smakuje je nadal z rosnącą ciekawością i poczuciem bezpieczeństwa. Dzieci przecież uwielbiają, kiedy się im czyta coś, co już oswoiły.

Arkady zamieściły na 160 stronach wybór szesnastu znanych utworów Charlesa Perraulta, braci Grimm oraz najpopularniejszych bajek i legend polskich. Zwłaszcza te ostatnie czytałyśmy w ostatnich dniach powielekroć: Kwiat paproci, Boruta, Pan Twardowski, Smok Wawelski, Szklana Góra, Waligóra i Wyrwidąb, Żywa woda, Złota kaczka. Oczywiście wśród pozostałych tytułów są najważniejsze teksty o księżniczkach – Kopciuszek, Piękna i Bestia, Królewna Śnieżka i Śpiąca Królewna – co jak się domyślacie, ma dla nas wielkie znaczenie, podczas podróży do krain za górami za lasami :)

Jak opowiada Zofia Beszczyńska? Używa pięknego, czystego języka, nie udziwnia, nie zdrabnia, nie cuduje, nie obawia się opisów i pozwala sobie zrobić krótkie wprowadzenie, zanim przejdzie do jądra baśni. Opowiada malowniczo i sugestywnie, nie rozmija się z powszechnie znaną wersją. Czytając córce, czułam, że autorka budzi we mnie emocje empatii i wrażliwości.

Teksty zilustrował Marek Szal. Mogę sobie jedynie wyobrażać, jak trudno jest zrobić egzemplifikacje do tekstów funkcjonujących w wyobraźni tylu pokoleń. Julii się podoba i koniecznie pragnie mieć takie sprężyste blond loki, jak Kopciuszek w wydaniu Marka Szali. Poniżej ilustracje pobrane ze strony artysty:


Uwagi edytorskie. Książka jest wydana bardzo starannie, nad czym czuwała Barbara Legut. Twarda oprawa, gładkie (śliskie) kartki, szyta, tekst ułożony w chorągiewkę, ładny krój czcionki, a kolor odpowiednio dobrany do tła (biała na ciemnym, czarna na jasnym). Marek Szal odpowiadał także za opracowanie graficzne, dzięki czemu na wyrazistości nie stracił ani tekst, ani ilustracje. Słabą, a zarazem mocną, stroną tej publikacji jest absolutnie marketingowa okładka. Po zastanowieniu, doszłam jednak do wniosku, że jej wymowna symbolika ma szansę przyciągnąć więcej czytelników – wnikliwy i wymagający rodzic analizuje całą książkę, nie pozostając jedynie przy opakowaniu. Przedszkolaki i starsze dzieci będą miały wielką radość z lektury baśni opowiedzianych przez Zofię Beszczyńską, a młodsze maluchy skupią uwagę na ilustracjach i opowieści ubranej w słowa dorosłego:)



Możesz kupić tutaj: Moje najpiękniejsze bajki

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 160
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Arkady 
Wymiary: 21.5 x 26.5 cm
ISBN: 9788321347318

środa, 1 lutego 2012

Tomi Ungerer "Otto. Autobiografia pluszowego misia"

Nadal aktualny Zakładkowy konkurs!!!

Przeczytałam co najmniej dwie książki, których koncept fabularny jest identyczny jak ten w Otto. Autobiografii pluszowego misia. Ów schemat fabularny zasadza się na pomyśle przedstawienia dziecięcej przytulanki, która ożywiona opowiada czytelnikowi o swoim losie, a los ten był zdecydowanie niewesoły. Zabawka trafiała z rąk do rąk, coraz bardziej zniszczona, aby w końcu trafić tam, gdzie jej miejsce – w ramiona pierwotnego właściciela. Książki, o których myślę, to Aksamitny królik Margery Williams (tu zakończenie jest nieco inne) i Cudowna podróż Edwarda Tulana Kate DiCamillo. I choć fabuła wydaje się tak bardzo podobna, to jednak opowiadana rzecz, a co za tym idzie i przesłanie, jest zupełnie różne. Polecam lekturę wszystkich książek – świetnie napisanych i mądrych.

Otto... – śmiem twierdzić – jest najtrudniejsza. Autor nie boi sie umiejscowić akcji tej opowieści w czasach II wojny światowej. Jej ludzkimi bohaterami są dwaj chłopcy – Niemiec Oskar i Żyd Dawid. Ci dwaj razem się bawią właśnie misiem Otto. Łobuzują przy tym, czego efektem jest zaplamione atramentem uszko misia. Otto, który jest tu narratorem, opowie nam i o żółtej gwieździe przyszytej do marynarki Dawida, i o wywózce Żydów, i o strzelających żołnierzach… Ungerer-ilustrator z odwagą przedstawia wojnę, pokazując i krwawiącego żołnierza i trupy, i spalone budynki, i przygnieciony ruinami domów dziecięcy wózek…


Ungerer-autor opowiada o okrucieństwie wojny, ale także i okrucieństwie człowieka. Nie tylko w czasie wojny.

Pewnego dnia Jasmin zabrała mnie na spacer po okolicy i zostałem porwany przez dwóch łobuzów. Traktowali mnie jak piłkę: kopali i bili kijem. Potem wrzucali mnie w błoto. Słyszałem, jak Jasmin wzywa pomocy. Na próżno. Na wpół ślepy (bo straciłem jedno oko), sponiewierany, wytarmoszony i utytłany w błocie wylądowałem w koszu na śmieci. 

Tomi Ungerer jawi mi się zatem jako autor, który wziął na siebie misję opowiadania o ciemnej stronie życia. Mogą rodzić wątpliwości te ilustracje i ta historia. Ja jednak jestem zdania, że dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje, rozumieją i nie należy udawać przed nimi, że w świecie nie ma cierpienia czy śmierci. Doceniam tę książkę, która stojąc na półce księgarni obok literatury szczęśliwych księżniczek i dziarskich rycerzy ma odwagę mówić: „świat jest inny! prawdziwe życie ma swoje cienie – chodź, opowiem ci o tym”.



Możesz kupić tutaj: Otto 

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 34
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Format 
Wymiary: 21.5 x 30.0 cm
ISBN: 9788361488729
Tłumaczenie: Michał Rusinek

wtorek, 31 stycznia 2012

Giovanna Zoboli, Camilla Engman "Zbyt późno"

Jeszcze trwa Zakładkowy konkurs!!!!

Kiedy mój syn chce czegoś ode mnie (na przykład kanapkę), a ja w danym momencie jestem zajęta innymi czynnościami (na przykład wyrabiam ciasto na chleb), zastanawiam się, co mu odpowiedzieć. Wybieram pomiędzy „zaraz” i „musisz chwilę poczekać” – jednak czuję, że żadna z odpowiedzi nie jest dobra. Bo to „zaraz” potrafi się czasem nieźle rozwlec w czasie, a „chwila” wydaje mi się pojęciem, które mojemu synowi jeszcze dość trudno ogarnąć. Chwila to za 5 minut czy za 15? I w ogóle 5 minut to szmat czasu, a 15 to już po prostu wieczność.

Piszę o tym, bo rozumiem Riccardo, bohatera książki Zbyt późno. Kiedy rodzice odpowiadają mu, że teraz jest „zbyt późno” na wyjście z domu, dla chłopca jest to całkowicie dziwna optyka. I kiedy dorośli powtarzają jak mantra „jest zbyt późno” – owo zbyt późno zaczyna urastać do rangi czegoś upragnionego, pożądanego, interesującego i tajemniczego. Całkowicie dla dziecka abstrakcyjne „zbyt późno” (bo niby dlaczego na cokolwiek miałoby być „zbyt późno”) zaczyna jawić się jako nieosiągalna kraina. A może osiągalna? Bo od czego dziecko ma wyobraźnię i sen? Zbyt późno może być na przykład miejscem, w którym wszystko jest „zbyt” – zbyt dużo mieszkańców, zbyt głośno, zbyt dużo świateł…


Riccardo wraca z sennej krainy Zbyt późno uszczęśliwiony. Dla mnie to bardzo ciekawe spostrzeżenie o naturze dziecka. Kiedy uważnie się przyjrzeć pierwszemu obrazkowi, widzimy, że rodzice chłopca mają swoje zajęcia – mama objada się tortem, a tata czyta książkę. Nie widać, żeby jakoś szczególnie interesowali się dzieckiem, raczej pochłonięci są swoimi aktywnościami. Mały Riccardo potrafi usprawiedliwić rodziców. Kiedy ci mu odmawiają, malec nie buntuje się, bierze sprawę (potrzebę) we własne ręce (sen o Zbyt późno) i koniec końców jest zadowolony. Może nadinterpretowuję, ale coś mi się wydaje, że psychologia by tę uwagę potwierdziła.

Tekstowi Giovanny Zoboli towarzyszą ilustracje Camilli Engman. Są proste, oszczędne, w stonowanej kolorystyce. Tu i ówdzie rozsiane są intrygujące szczególiki, które pozwalają dopowiadać coś do historii – a to nakręcany ptaszek, to znów krecik (?) ryjący pod ziemią swoje tunele…


Zbyt późno to debiut Entliczka. Już wkrótce napiszę o nowej książce tego wydawnictwa – Mój dom.



Możesz kupić tutaj: Zbyt późno

Ilustracje: Camilla Engman
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Entliczek
Wymiary: 23.5 x 26.5 cm
ISBN: 978-83-63156-01-5

piątek, 27 stycznia 2012

"Jan Brzechwa dzieciom"


Brzechwa ma ostatnio bardzo dobry czas. Mianowicie w końcówce 2011 roku ukazały się dwa bardzo szczególne, bardzo dobre wydania z jego twórczością. Pisałam już o zbiorze Sto bajek. Dziś trochę więcej o wydanej w ramach serii "Z Biblioteki Wydawnictwa Nasza Księgarnia" książce Brzechwy.

W tomie znajdziemy dłuższe formy, jak Pchła Szachrajka czy Szelmostwa lisa Witalisa (w sumie sześć bajek). Po nich następuje kilka rozdziałów z Akademii Pana Kleksa – niewiele, ale wystarczająco, by dać obraz całości. W pozostałej części tomu znajdziemy wiersze posegregowane ze względu na rodzaj bohatera (ludzki – Różni tacy; zwierzęcy – Plotki, smutki, opowieści; przedmiotowy – Entliczek-pentliczek). Książkę zilustrowała Joanna Rusinek.


Skupiłam się na lekturze dłuższych bajek. Pchła Szachrajka zdobyła sobie moje serce:) Przeczytałam też Pana Kleksa, którego jako dziecko nie znosiłam. Znałam go co prawda tylko z wersji filmowej – i może to dlatego. Na ów czas Pan Kleks był dla mnie zbyt odjechany, zbyt dziwny… Być może poznałam tę postać, gdy już byłam za duża na to; jak by powiedział Gombrowicz – byłam dorosłym podszyta. W każdym razie czytałam sobie i Marcie. Wygląda na to, że jej się spodobało. Te piegi, szpak Mateusz i pompka do powiększania Pana Kleksa… Bardzo mi się podoba wizualizacja tej postaci w wersji Rusinek. Czuję potrzebę przeczytania całości!

Myślę też o Brzechwie i dziś ma on dla mnie twarz Pana Kleksa:)


Możesz kupić tutaj: Jan Brzechwa dzieciom 

Ilustracje: Joanna Rusinek
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 280
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Wymiary: 21.5 x 16.5 cm
ISBN: 9788310121455

„Animal Planet” nr 1/2012


Wydawnictwo Egmont wypuszcza właśnie na rynek nowe czasopismo dla dzieci w wieku szkolnym. To „Animal Planet”! Wydawca pisze:

Bohaterowie magazynu są mieszkańcami różnych zakątków świata, ale wśród nich nie zabraknie również domowych ulubieńców. Gazeta ma za zadanie przybliżyć dzieciom świat natury i środowisko, w jakim żyją zwierzęta oraz zaangażować najmłodszych do poznawania otoczenia. Podział każdego numeru na stałe rubryki ułatwia dotarcie do ulubionych informacji, ciekawostek czy zadań. Wśród nich będą: Twórz, Odkrywaj, Ucz się i Poznawaj. Zadania, łączące umiejętności logicznego myślenia, sprawdzające spostrzegawczość i wiedzę z zakresu świata zwierząt (eksperymenty, krzyżówki, puzzle, zagadki, quizy) znajdą się na stronach Twórz. W sekcji Odkrywaj będą ciekawostki dotyczące zwierząt z całego świata, czy interesujące miejsca, które warto odwiedzić. Rubryka Ucz się zawiera oryginalne i przystępnie podane informacje dotyczące różnych gatunków zwierząt, ich środowiska i zwyczajów. Natomiast artykuły przedstawiające osoby, którym nie obcy jest los zwierząt, listy czytelników czy zdjęcia ich zwierzaków znajdą się na stronach Poznawaj
Czasopismo mam przed sobą i jesteśmy – ja i Marta, miłośniczka zwierząt – bardzo zadowolone. Nie znajdziemy tu rozbudowanych artykułów. Raczej krótkie notki z interesującymi wiadomościami. Do tego sporo quizów, wykreślanki, zadania… czyli coś, co służy utrwaleniu wiedzy poprzez zabawę. Czasopismo rzeczywiście zawiera fotografie, niektóre duże, w formie plakatów, które można wykorzystać w dowolny sposób. Myślę, że dla uczniów szkoły podstawowej to świetny dodatek do materiałów lekcyjnych. Czasopismo polecam bez najmniejszego wahania! Aa!! W tym numerze moc naklejek ze zwierzętami:) Miodzio:)


Strona czasopisma „Animal Planet”.

czwartek, 26 stycznia 2012

"Ryms" 16


Nowy, zimowy, biało-czarny z akcentem pistacji na okładce "Ryms" nr 16 tuż tuż, bo w pierwszej połowie lutego! W sednie piszemy o rodzinie: tradycyjnej i nietradycyjnej, gościmy nowych i stałych autorów.
Ilustrację na okładkę zrobił w tym numerze Jan Bajtlik, którego jest więcej także w środku i na końcu kwartalnika:)
Polecamy spis treści:
SEDNO RYMSA
Monika Graban-Pomirska - Szczęśliwa rodzina – mit, marzenie, spełnienie?
Agnieszka KruszyńskaRodzina podróżuje w czasie, czyli "mores rzecz pierwsza"
Agnieszka Suchowierska - Wzruszający pomnik Matki Praczki, Kucharki i Sprzątaczki, czyli obraz rodziny w podręcznikach do języka polskiego
Anna Czyńska - Kiedy rodzina jest do kitu... (na podstawie "Królowa porządków i Sedes Zagłady" Vanessy Curtis)
Anna Wiśniewska-Grabarczyk - Po co małpce żółty kapelusz? (o serii "Ciekawski George")
Joanna Sanecka - Adopcja małych i dużych ("Jeż" Katarzyny Kotowskiej oraz "Czy umiesz gwizdać, Joanno?" Ulfa Starka i Anny Höglund)
Łucja Abalar - Tata wśród ufoludków, Wikingów, ślimaków. Szkic o ojcostwie w oparciu o najnowszą literaturę dla dzieci i młodzieży
Justyna Sobolewska - Dzieci ma się po to, żeby mieć z kim czytać (felieton gościnny)
Szymon Kloska - Dysfunkcjonalna jak marzenie, czyli o tym jak dobrze być sierotą
Rafał Kleśta-Nawrocki - Polityka prorodzinna
Agnieszka Wolny-Hamkało - Rodzina - na dywanik!
Jan Bajtlik - komiks "Jan Cacek..."
Agata Juszczak (ilustracje do felietonów Justyny Sobolewskiej i Agnieszki Wolny-Hamkało)
recenzje
Magdalena Świtała - "Saga rodu Klaptunów", "Parawan z obrazkami", "Kraina Patalonków"
Ewa Skibińska - "Zuzanka z pistacjowego domu", "Wyspa", "Mama, która zagderała się na śmierć"
MISTRZOWIE
Zygmunt Januszewski - Pracownia skłonności do ostrości
MŁODZI ZDOLNI
Jan Bajtlik
ANTYKWARIAT
Janusz Pawlak - "Mały Rob" - A. Kardaszowa
OBCE STRONY
Monika Obuchow - Ręczne robótki Komagaty
CO W TRAWIE PISZCZY
Małgorzata Cackowska - Z pamiętnika mamy Uli - cz. 7
Małgorzata Cackowska - Relacja z konferencji o książce obrazkowej
Aneta Bohaczewska-Petryna - Afryka w książkach dla dzieci, książki dla dzieci w Afryce. Relacja z 6. Bałtyckich Spotkań Ilustratorów
PATRONATY
"Chiński Kot", "Złe sny", "Kacperiada. Kacper z szuflady. Zestaw urodzinowy", Wszystko gra", "Bajki Ezopa", "Był sobie król" (audiobook), "Zbyt późno", "O królewnie, która chciala jeździć koparką", "Juniper Berry i tajemnicze drzewo", "Cyferki", "Maryna, gotuj pierogi!", "Ciepło - zimno. Zagadka Fahrenheita"
RECENZJE
"S.Z.T.U.K.A.", "Co było potem", "Biegnij, dynio biegnij", "Zimowa wyprawa Ollego", "Psie życie", "Dziadek do orzechów i Król Myszy", "Jajko księżyca"
AKCJA KREACJA
Dorota Matloch

środa, 25 stycznia 2012

Renata Piątkowska „Paluszki...”

Recenzuje joangot! 


Właściwie na okładce znajduje się jeszcze podtytuł …czyli o dziesięciu takich, co nigdy się nie nudzą. I rzeczywiście maleńcy bohaterowie tej historii zawsze znajdują sobie jakieś zajęcie, nawet kiedy mały Marcinek śpi:

…leżą sobie pod ciepłą kołderką zwinięte w piąstki i śnią o wielkim, ponurym smoku. A jeżeli czasem się ruszają przez sen, to znaczy, że właśnie łaskoczą go po brzuchu. 

Renata Piątkowska w piękny sposób relacjonuje dzień małego przedszkolaka poprzez pryzmat jego dłoni. Przygody paluszków zaczynają się rankiem, kiedy ich właściciel zostaje obudzony przez mamę, następnie udają się do łazienki i na śniadanie, potem są niezwykle zajęte w przedszkolu, podczas spaceru z mamą i zabaw z tatą w domu. W całą historię został zgrabnie wpleciony wiersz Gdybym miał dziesięć rąk Joanny Kulmowej.

Książka w przyjazny sposób przedstawia świat przedszkolaka. Julia we wrześniu dołączy do tego grona, więc bardzo się cieszę, że trafiłam na ten tytuł. Córka słuchała z wielką uwagą wpatrzona w piękne ilustracje. Widzę, że TO miejsce, które oglądamy przez płot, chodząc na spacery jeszcze bardziej zyskało na atrakcyjności. Zobaczymy jak to będzie jesienią :)

Autorką ciepłych, barwnych i sympatycznych ilustracji jest Jola Richter-Magnuszewska. Tak bardzo zachwyciły nas jej prace, że zaczęłam poszukiwać informacji o artystce. Ilustratorka prowadzi znany czytelnikom czytanek-przytulanek blog Z Innej Bajki oraz stronę o tej samej nazwie. Znajdziemy tam wszystko to, czym twórca chce się podzielić z odbiorcami oraz pooglądamy piękne rzeczy, do czego serdecznie Was zachęcam. Krótki biogram Joli Richter-Magnuszewskiej można znaleźć tutaj.


Uwagi edytorskie. Wydawnictwo Bis bardzo starannie wydało tę niewielką książeczkę: świetnej jakości papier, twarda oprawa, duża czcionka – dobrze wkomponowana i korespondująca z grafiką. Moją uwagę przykuła także okładka, która ma szansę, by zauważano książkę na półkach księgarskich z powodu grafiki i kolorów, ale również ze względu na skojarzenia. Dla mnie przekaz jest jasny i czytelny – to książka adresowana do przedszkolaka: tytuł złożony z literek na osobnych kartonikach, informacje o autorce i ilustratorce wypisane czerwonym kolorem na białych kartonikach, jak w metodzie Domana. Rodzice szukający literatury oswajającej malucha z przedszkolem nie zawiodą się – już sama okładka zachęca do poznania zawartości.


Możesz kupić tutaj: Paluszki… 

Ilustracje: Jola Richter-Magnuszewska
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Bis 
Wymiary: 16.4 x 21.6 cm
ISBN: 9788375512267

wtorek, 24 stycznia 2012

Irène Colas, Magali Fournier "Jak być genialną dziewczyną"


Jeśli macie córkę nastolatkę i wygląda mniej więcej tak, jak ta z obrazka poniżej, może warto zastanowić się nad kupieniem jej książki Jak być genialną dziewczyną.


Chociaż mam wiele zastrzeżeń co do tej publikacji (co to w ogóle jest ta „genialna dziewczyna”, nazywanie pewnych zachowań bardzo wprost, ilustracje), to sądzę, iż z punktu widzenia młodzieży, książka może się przyjąć. Jest w niej sporo luzu!!! Z jednej strony odnosi sie wrażenie, że autorki zupełnie zlewają świat dorosłych, właśnie nie robiąc sobie zbyt wiele z tego, jak się powinno pisać dobre książki dla młodzieży, zdecydowanie podążają za młodzieżowymi gustami, stylistyką, z drugiej jednak – jest to publikacja o dobrych manierach!!! Autorka o bon ton opowiada w taki sposób, aby młoda dziewczyna poczuła, że jest jej to koniecznie do życia potrzebne, zupełnie nie skojarzy sugestii o tym, że nie powinno się bekać przy stole, z tym, że to jakaś anachroniczna zasada.


Uczyłam swego czasu w szkole średniej. Można by pracę magisterską napisać o tym, jak dziewczyny się zachowują, jak ubierają, jaką postawę ciała przyjmują. Kiedyś zrobiliśmy klasowe zdjęcie… naprawdę trudno było rozpoznać, gdzie jest wychowawczyni klasy. I to wcale nie dlatego, że byłam taka młoda, ale dlatego że dziewczyny starały się zrobić wszystko, aby dodać sobie lat… Myślę, że ta książka by im się spodobała.


Możesz kupić tutaj: Jak być genialną dziewczyną 

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 64
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Book House 
Wymiary: 17.0 x 24.0 cm
ISBN: 9788376123653
Tłumaczenie: Natalia Jaskuła